W województwie Pomorskiem działają dwie wirtualne apteki, którym przybywa klientów. Leki bez recepty są w nich tańsze, a zakupów dokonuje się w domu, bez kolejek. Jedyną wadą tych sklepów jest to, że trudno powiedzieć, czy działają legalnie, donosi Gazeta.pl.
Leki bez recepty zamawiane przez internet są średnio o 20% tańsze niż w aptekach tradycyjnych, bo można zamówić je bezpośrednio z hurtowni. Zmniejszają się też koszty transportu, a leków nie trzeba przechowywać w aptece.
W polskim prawie farmaceutycznym nie istnieje jednak pojęcie "apteka internetowa". Prawo jasno określa też, jakiej wielkości musi być apteka, ile musi mieć pomieszczeń itp., czytamy w "GW".
Zdaniem przedstawicieli Izby Aptekarskiej leki mogą być sprzedawane tylko w aptece tradycyjnej, gdzie farmaceuta może kontaktować się z pacjentem. Jak dowiedziała się Gazeta sprzedaż wysyłkowa jest zdaniem IA niebezpieczna i stanowi proceder nielegalny, który z urzędu powinna ścigać policja
Innego zdania jest Gabriela Sikora, rzeczniczka Wojewódzkiej Komendy Policji w Gdańsku. Jej zdaniem policja powinna wyłapywać nielegalny handel lekami, ale apteka internetowa to nowość i należy zbadać, jakiego rodzaju to przestępstwo.
Apteki internetowe od początku budziły sprzeciw właścicieli tradycyjnych aptek. Kiedy Europejski Trybunał Sprawiedliwości pozytywnie rozpatrzył skargę apteki internetowej z jednego z krajów Unii, zaczęły się one pojawiać i w Polsce, mimo, że nasze wewnętrzne prawo tego nie reguluje.
Zastanawiające jest również to, że Izba Aptekarska nie sprzeciwia się sprzedaży leków przeciwbólowych w kioskach i na stacjach benzynowych, którym również daleko do tradycyjnej apteki.
http://di.com.pl powrót